Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony! Pamiętaj przeczytaj RODO http://zsnawsie.hekko.pl/rodo

„Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia”

„Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia”
Dnia 11 września 2012 roku mieliśmy okazję uczestniczyć w doniosłej uroczystości. W lesie na terenie wsi Wola Brzostecka odbyło się odsłonięcie pomnika nagrobnego na miejscu wspólnego spoczynku Jana Jantonia – naszego rodaka oraz sześciu członków rodziny żydowskiej. Do rodziny tej należeli: Sara Hena Fisch (62 lata) oraz jej dzieci: Feiga (37 lat), Rojza (35 lat), Ruchla (41 lat), Mojżesz (33 lata), a także wnuczka Sary – Estera (8 lat). Zostali oni bestialsko zamordowani przez hitlerowców 8 grudnia 1942 roku. Jan Jantoń (31 lat) zginął wraz z nimi, bo pomagał  im przeżyć ten trudny czas.
 


           Na uroczyste odsłonięcie pomnika na rzadko spotykanej wspólnej mogile wyznawców dwóch religii przybyli przedstawiciele rodzin pomordowanych - Asher Roth z córką oraz rodzina Jana Jantonia. Uroczystość tę uświetnili też swoją obecnością: Naczelny Rabin Polski Michael Schudrich, Prezes Fundacji „Pamięć, Która Trwa” Zbigniew Niziński, Przewodniczący Krakowskiego Koła Polskiego Towarzystwa „Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata” Krzysztof Włodarczyk, Przedstawiciel Żydowskiej Inicjatywy dla Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata Jakub Horowitz, Przedstawicielka Stowarzyszenia „Dzieci Holocaustu” Zofia Kamionowska, prof. Jonathan Webber,  Proboszcz Parafii Brzostek dr Jan Cebulak, Nadleśniczy Wacław Pankiewicz. Podkarpacki Urząd Wojewódzki reprezentowała Barbara Uliasz, a samorząd gminy Brzostek - Burmistrz Leszek Bieniek, Przewodnicząca Rady Miejskiej Zofia Skórska oraz pracownicy Urzędu Miejskiego. Na miejscu uroczystości zgromadzili się też okoliczni mieszkańcy oraz uczniowie i nauczyciele Zespołu Szkół w Nawsiu Brzosteckim.
 
 
Dnia 11 września 2012 roku mieliśmy okazję uczestniczyć w doniosłej uroczystości. W lesie na terenie wsi Wola Brzostecka odbyło się odsłonięcie pomnika nagrobnego na miejscu wspólnego spoczynku Jana Jantonia – naszego rodaka oraz sześciu członków rodziny żydowskiej. Do rodziny tej należeli: Sara Hena Fisch (62 lata) oraz jej dzieci: Feiga (37 lat), Rojza (35 lat), Ruchla (41 lat), Mojżesz (33 lata), a także wnuczka Sary – Estera (8 lat). Zostali oni bestialsko zamordowani przez hitlerowców 8 grudnia 1942 roku. Jan Jantoń (31 lat) zginął wraz z nimi, bo pomagał  im przeżyć ten trudny czas.
 
Na uroczyste odsłonięcie pomnika na rzadko spotykanej wspólnej mogile wyznawców dwóch religii przybyli przedstawiciele rodzin pomordowanych - Asher Roth z córką oraz rodzina Jana Jantonia. Uroczystość tę uświetnili też swoją obecnością: Naczelny Rabin Polski Michael Schudrich, Prezes Fundacji „Pamięć, Która Trwa” Zbigniew Niziński, Przewodniczący Krakowskiego Koła Polskiego Towarzystwa „Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata” Krzysztof Włodarczyk, Przedstawiciel Żydowskiej Inicjatywy dla Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata Jakub Horowitz, Przedstawicielka Stowarzyszenia „Dzieci Holocaustu” Zofia Kamionowska, prof. Jonathan Webber,  Proboszcz Parafii Brzostek dr Jan Cebulak, Nadleśniczy Wacław Pankiewicz. Podkarpacki Urząd Wojewódzki reprezentowała Barbara Uliasz, a samorząd gminy Brzostek - Burmistrz Leszek Bieniek, Przewodnicząca Rady Miejskiej Zofia Skórska oraz pracownicy Urzędu Miejskiego. Na miejscu uroczystości zgromadzili się też okoliczni mieszkańcy oraz uczniowie i nauczyciele Zespołu Szkół w Nawsiu Brzosteckim. Wzruszająca, podniosła uroczystość - odśpiewany przez Rabina psalm oraz poprowadzona przez ks. Proboszcza modlitwa, przemówienia, wspomnienia o zmarłych, składane wieńce, zapalone znicze, ziemia przywieziona z Jerozolimy, pięknie recytowany przez naszą koleżankę Karolinę wiersz. Wszystkich urzekł też symboliczny „krzyż” złożony z dwóch zrośniętych gałęzi drzew różnych gatunków rosnących nad grobem pomordowanych”.
 
Czym była ta uroczystość dla nas – młodych ludzi? Na pewno niektórych skłoniła do zadumy,  refleksji. Swoimi przemyśleniami podzieli się z nami gimnazjaliści: Izabela przyznaje: „Była to wspaniała lekcja historii, dzięki której dowiedziałam się o życiu ludzi podczas II wojny światowej. Zrozumiałam, że w trudnej sytuacji należy pomagać drugiemu człowiekowi nawet wtedy, gdyby przyszło za to zapłacić dużą cenę”. A to wypowiedź Martyny: „Bohaterski czyn naszego rodaka jest prawdziwym przykładem żywej wiary. W tamtych czasach za pomoc Żydom, cierpiącym prześladowania hitlerowców, groziła kara śmierci. Zdawał sobie z tego sprawę pan Jantoń, a mimo to pomógł żydowskiej rodzinie. Dzisiaj nie potrzeba takich ofiar, poświęceń. Wystarczy czasem drobna pomoc ofiarowana drugiemu człowiekowi.” Bartek zauważa: „ Wspomnienia rodzin ofiar przeniosły nas do tamtych dramatycznych czasów, ukazując wielkość naszego rodaka. Cudze chwalimy, a swego nie znamy – często szukamy autorytetów, przewodników, którzy wskażą nam drogę. Czy takim przykładem, wzorem nie może być pan Jan Jantoń?”
W naszej szkole uczy się Wioletta – prawnuczka Jana Jantonia. Mieliśmy więc doskonałą okazję, aby dowiedzieć się czegoś więcej o tym dramatycznym wydarzeniu. Oto co opowiedziała nam Wioletta: „Od dziecka pamiętam, jak nam opowiadano historię mojego pradziadka Jana Jantonia, który urodził się w 1911 roku, a został zamordowany podczas obławy z rąk niemieckich żołnierzy 8 grudnia 1942 roku, gdy zanosił żywność żydowskiej rodzinie Fisch, ukrywającej się w pobliskim lesie. Chcę przedstawić tamte wydarzenia „oczami” mojego dziadka Kazimierza Jantonia. Pamiętam, że jako dziecko wpatrywałam się w ukochaną twarz mojego dziadka, a w jego oczach widziałam ogromny ból, gdy zaczynał opowiadać smutną historię dotyczącą swojego ojca…  „Gdy wracam myślami w lata dziecięce, w mej pamięci pojawia się mglista postać mego Ojca, Ojca-Bohatera. Niestety, okrutny los zabrał mi go we wczesnych latach dziecięcych, a na pamiątkę zostawił tylko samotną mogiłę ukrytą w lesie. Drzewa niczym świadkowie tych dramatycznych  wydarzeń pozostały do dziś i jakby opowiadają straszną, ponurą historię tych okrutnych czasów. Jest czas II wojny światowej. Czasy trudne, pełne ucisku, prześladowania. Bieda okrutna, każdy żyje w strachu, niepewności jutra. Nam, dzieciom nie opowiadano o wszystkim….. Widzieliśmy tylko, że przychodzą jacyś obcy ludzie, że rodzice dają im jeść, a oni odchodzą w las. Widziałem również jak mama pakuje ojcu żywność, a on wymyka się z nią także do lasu. Jako dzieci tak mało rozumieliśmy, lecz coś podświadomie mówiło nam, że dzieje się coś dziwnego i strasznego.
Pamiętam zimowy grudniowy dzień 1942 roku. Matka jak zwykle pakuje żywność. Ojciec ubiera się, zabiera pakunek i jeszcze na progu przystaje, i z takim smutkiem mówi:  „Ostańcie z Bogiem”. Drzwi się zamykają. Zalega cisza. I tak siedzimy, czekając. Matka zaczyna się modlić, a my z nią. Widzimy, że się boi, ze strachem nasłuchuje. Cisza… Czas płynie jak gdyby zbyt wolno. Nagle słychać strzał jeden, drugi…. Matka krzyczy: „ O Boże”, zarzuca coś na siebie i wybiega. I znów cisza. Czekamy, z każdą chwilą coraz bardziej ze strachem. Czas płynie, drzwi się otwierają, wchodzi zapłakana matka i mówi: „Jego już nie ma….” Potem mało pamiętam, tak dużo się działo. Mama dużo płakała, gdzieś chodziła, a tato już nigdy nie wrócił. Po jakimś czasie mama zaprowadziła nas do lasu. Pokazała kopiec ziemi i powiedziała, że tam tato na wieki spoczywa. Zrozumieliśmy, że nigdy już go nie zobaczymy, że odszedł. Później mama opowiedziała nam, że tato zanosił żywność żydowskiej rodzinie Fisch i zginął wraz z tą rodziną podczas niemieckiej obławy. Wszyscy zostali pochowani razem we wspólnej leśnej mogile. Grób ojca ukryty w lesie. Od dziecka kieruję tam swoje kroki. Niegdyś mogiła z samej ziemi. Z czasem wbiliśmy w nią żelazny krzyż, ku pamięci i na znak Boży. Tak trudno jest na to patrzeć, tak bardzo boli. Przecież byłem dzieckiem, potrzebowałem ojca. A tym bardziej, że były to takie trudne czasy. Pytałem los - dlaczego? Dlaczego nas to spotkało? Później, z biegiem lat bardziej to zrozumiałem. Tato poświęcił się dla drugiego człowieka. Wierzył, że miłość do drugiego człowieka ważniejsza jest niż własne życie. Do końca życia ta mogiła będzie dla mnie najważniejszym miejscem. Tam kierowałem kroki, gdy byłem szczęśliwy, by powiedzieć ojcu o wszystkim, co mnie spotyka. Tam też szukałem ukojenia w ciężkich chwilach mego życia, prosząc: „Ojcze, pomóż”. Tak mało miałem możliwości poczucia ojcowskiego ciepła. Moja dziecięca rączka dotykała zimnej mogiły, która na zawsze skryła mojego ukochanego ojca. Dziś spoglądam na piękny marmurowy pomnik z dumą, czytam imię i nazwisko mojego Ojca – Jan Jantoń…”
Tak kończy opowieść mój dziadek, po policzku spływa mu łza i zapada cisza.”
 
Wspomnienia zebrała Wioletta Kurek – uczennica kl. I Gimnazjum w Nawsiu Brzosteckim 
Artykuł przygotowali uczniowie Zespołu Szkół w Nawsiu Brzosteckim

Żródło: Wiadomości Brzosteckie NR 10 (186) październik 2012
 
Galeria zdjęciowa na naszej stronie
Galeria na stronie www.brzostek.pl

stat4u